Niech si pan strzee! To powiedziawszy, jeszcze raz umiechn si tajemniczo, dopi kawy, przewiesi przez rami czarny parasol i nawet nie kiwnwszy mi gow, oddali si. Miaem takie wraenie, jak gdyby rozpyn si w czwartym wymiarze. Byem tak zaskoczony i oszoomiony tym niezwykym zdarzeniem, e nie wiedziaem, gdzie si znajduj, mimo e znajdowaem si w Szwajcarskiej. 